Jak uczyć komunikacji wizualnej?

Jak uczyć komunikacji wizualnej?, Zeszyty naukowe Uczelni Vistula 61(4) 2018 ISSN 2353-2688

Pytanie zawarte w tytule jest ważne i aktualne dla autorki, jest pretekstem do rozważań wokół tematu komunikacji wizualnej. Odpowiedzi może być wiele, trudno je przedstawić w krótkim artykule. Jednak warto spróbować chociaż częściowo odpowiedzieć na to pytanie.

Komunikacja jest zjawiskiem tak starym jak ludzkość. Przybierała różne formy zależne od struktur społecznych danego okresu jak również od poziomu technologicznego środków przekazu.

Wynalazek alfabetu, wynalazek druku – to jedne z kamieni milowych w procesie rozwoju technologii komunikacji.

Te zjawiska stały się przedmiotem refleksji i badań naukowych gdyż ich znaczenie nie polega tylko na funkcji nośnika informacji. Nikt nie ma wątpliwości ze rozwój technologii w dziedzinie komunikacji ma wpływ a nawet decyduje o zachowaniach jednostek i także całych społeczeństw. W rezultacie pojawiają się pytania o kontrolę używanych narzędzi.

Przejawy lęków i nadziei związanych z technologią szczególnie wyraźnie zaznaczają się we współczesnej kulturze popularnej, w której do głosu dochodzą różnorodne formy technofobii bądź technoutopii. [E.Davis, TechGnoza.Mit, magia+mistycyzm w wieku informacji, przeł. J. Kierul, Poznań 2002, s.9-18, cyt. w Marcin Trybulec, Media i Poznanie, Kraków 2015]

Gwałtowny rozwój technologii w drugiej połowie 20. wieku trwający nieprzerwanie do dziś skomplikował proces komunikacji. Wzbogacił o możliwości wyboru środków, z drugiej strony powstała ich taka wielość i różnorodność, że pojawiła się potrzeba ujęcia w ramy analizy naukowej zjawiska jakim jest współczesna komunikacja.

Nauka o komunikowaniu – komunikologia – jest jedną z młodszych dziedzin nauk społecznych. Jest nauką nieuporządkowaną, pełną teorii i badań przeprowadzanych różnymi metodami. Ta sytuacja jest zrozumiała zważywszy dynamikę zmian jakie zachodzą w sferze technologicznej. Jednocześnie wyraźny i widoczny wpływ komunikacji realizowanej w tak zmiennym środowisku na relacje pomiędzy podmiotami komunikującymi się stwarza potrzebę zrozumienia zjawiska, a zarazem możliwości przewidywania skutków.

Nie bez przyczyny komunikologię zaliczamy do nauk społecznych. Komunikacja jako akt interaktywny oddziałuje w dwie strony: społeczeństwo i jego kulturę, a jednocześnie na formę własnej technologii.

Człowiek już na bardzo wczesnym etapie rozwoju cywilizacji jakie tworzył sięgnął po środki techniczne które wspomagały zmysły – pierwotne i naturalne wyposażenie człowieka w komunikacji. Człowiek nigdy nie mógł funkcjonować niezależnie od swojego technokulturowego środowiska. Intelektualny zasób wiedzy i myśli przekazywany w procesie komunikacji wymagał technologii. Można powiedzieć że technologia jest intelektualnie niezbędna do rozwoju.

Rola sztuki w komunikacji

Odejdźmy na chwilę od spraw technologii i przyjrzyjmy się komunikowanym treściom. Ponieważ ponownie wkraczamy w obszar o ogromnym zasięgu, autorka zawęzi swoją uwagę do przekazów wizualnych. Przyjrzyjmy roli jaką sztuka odgrywa w komunikacji.

Sztuka w wielogłosie swoich rodzajów zwraca się do słuchaczy, widzów, czytelników wiążąc w swoim przekazie przeszłość z teraźniejszością. Jednocześnie dzieła sztuki przeczytane, wysłuchane, obejrzane stają się źródłem konfrontacji, nowych doświadczeń, myśli i ocen wartościujących. Dzieło sztuki jest realnym wydarzeniem które stwarza niewidzialną nić wiążącą je z odbiorcą. Współczesne dzieła sztuki w przeważającej większości przypadków powstają same dla siebie. Są wytworem działania „sztuka dla sztuki” – przestrzeni wolności zdobytej przez artystów w procesie trudnej i wieloetapowej walki. Można więc przyjąć że wiele dzieł nie służy państwu, biznesowi czy rynkowi. Odbiorca skonfrontowany z takimi „wolnymi” dziełami wkracza w obszar nowego dlań języka. W przypadku sztuk wizualnych – języka przede wszystkim formy, jak również koloru, ruchu, światła itp. To spotkanie wyzwala myśli i oceny, powstają opinie wytłumaczenia wrażeń zarówno pozytywnych jak i negatywnych.

Współczesna sztuka wizualna jest w powszechnym odbiorze w najlepszym wypadku „niezrozumiała”, a w większości przypadków negatywnie odbierana przez „przeciętnego widza”. Jej język nie powtarza znanych znaków nie stosuje chwytów i przedstawień opisanych i wytłumaczonych w publikacjach z historii sztuki, czy popularnych mediach.

Sztuka otwiera nowe możliwości przeżyć, zaprasza widza w podróż w nieznane, otwiera okno na nowy świat. Takie prawo otrzymali artyści w procesie rozwoju naszej cywilizacji. Nie dość że je mają, to prawo do swobodnej wypowiedzi stało się uznanym niezbywalnym prawem zawartym w państwowych konstytucjach. Bez pojedynczych obywateli, którzy w literaturze, obrazie, muzyce innej formie artystycznej mają możliwość wypowiedzi, prawa człowieka, respekt wobec innego, a więc otwarte demokratyczne społeczeństwo byłoby zagrożone.

Sztuki nie można określić jedynie jako „wyrażanie”. Wiele dzieł sztuki nie powstałoby gdyby artysta nie posiadał pewnej wiedzy i praktycznych umiejętności. Odbiorca powinien również coś wiedzieć. Zakresy wiedzy artysty i odbiorcy nie muszą się pokrywać. Wtedy konfrontacja ma szansę stać się owocnym aktem wzbogacających doznań.

Bez sztuki nie mielibyśmy szans spenetrowania pewnych obszarów naszej jaźni. Sztuki wizualne oddziałują tam, dokąd nie dociera słowo. A jednocześnie sztuki wizualne pobudzają do reakcji wyrażanych w mowie czy w piśmie. Próbujemy zrozumieć, stawiamy pytania, definiujemy opinie w odniesieniu do zobaczonych dzieł.

Niektórzy artyści pragną prawdopodobnie rzucić wyzwanie współczesności w sposobie ekspozycji i wykonania dzieła, zmusić publiczność do patrzenia, słuchania, przeżycia i wartościowania. Artyści współtworzą postęp. Bez komunikacji i bez postępu język się kurczy, dotyczy to wszystkich języków, również języka sztuki. Madeleine Hjort, Znaczenie Sztuki (Konstens betydese), Sztokholm, 2017]

Technologia w komunikacji

Zdjęcie cyfrowe jest szczególnym obrazem. Powstaje szybko, może też być równie szybko wyrzucone z urządzenia którym zostało zarejestrowane. To porcja informacji zapisanej w bitach, niewidoczna dopóki nie zostanie wyświetlona na ekranie lub wydrukowana. Większość zdjęć nie zostanie obejrzana, ani wydrukowana. Przechowywane są na dyskach i żyją tam do ostatecznej awarii komputera. Rejestrowanie rzeczywistości w obrazach cyfrowych stało się niewyobrażalnie łatwe i powszechnie dostępne. Producenci sprzętu ścigają się w osiąganiu coraz to lepszej jakości obrazu. Ten stan rzeczy osiągnięty w przeciągu zaledwie kilkudziesięciu lat radykalnie zmienił przestrzeń komunikacji.

Pierwsza uwaga która się nasuwa – to stwierdzenie że możliwości przekazu znacznie się poszerzyły. Podobnie jak dzieło sztuki które przekazuje treść trudną do wyrażenia słowami tak zdjęcie znakomicie dopełnia słowo. Fotografowanie staje się aktem twórczym poprzez wybór miejsca, kadru, sposobu ujęcia. Również przypadkowe i nie zaplanowane efekty mogą stać się dodatkowym elementem informacji. Standardową niemal czynnością stał się wybór spośród dziesiątków, setek a czasami nawet tysięcy zdjęć. Ilość wykonywanych fotografii przytłacza nieraz samego ich autora. Na szczęście rozwój techniki rejestracji idzie w parze z rozwojem technik oglądania. Jest wiele aplikacji oferujących zaawansowane narzędzia sortowania zdjęć, zapisywania ich pod odpowiednią nazwą, układania w grupy rankingowe. Oglądanie i wyszukiwanie odpowiednich zdjęć stało się aktem, w którym są obecne sprzeczne uczucia – podniecenie, napięcie, zniecierpliwienie, nuda, zniechęcenie. W pozytywnym przypadku kończy się znalezieniem „tego odpowiedniego zdjęcia”, w mniej pozytywnym – kompromisie, zgoda na obraz który nie spełnia kryteriów. Definicja kryteriów często jest niejasna. Autor zdjęć kieruje się odruchami intuicyjnymi. Instynktownie poszukuje zdjęć „mocnych” lub „udanych”, cokolwiek to oznacza. Ten krótki opis typowych sytuacji przeciętnego fotografa-amatora pokazuje sytuację, w której możliwości technologii przytłaczają jej użytkownika i nasuwają pytanie o kontrolę używanych narzędzi.

Pojawiło się pojęcie determinizmu technologicznego – wzajemnego uzależnienia kultury i techniki. Związek ten jest oczywisty, wzbogacający. Jednak w epoce przyspieszenia w jakiej żyjemy nie da się nie zauważyć że twórcy technologii tracą kontrolę nad jej skutkami, staje się ona być bytem w pewnym sensie niezależnym od założonych celów.

Internet powstał na potrzeby komunikacji pomiędzy uniwersytetami. Smartfon – urządzenie łączące funkcję telefonu i komputera osobistego – miało być narzędziem efektywizującym i wzmacniającym możliwości poznawcze. Szeroki dostęp do wynalazków miał zmniejszyć różnice społeczne, wyrównać szanse w edukacji. Wiemy że rzeczywistość odbiegła daleko od tych założeń, dzisiaj wydających się już naiwnymi.

Odwołajmy się do naturalnych cech człowieka – dążenie do omijania przeszkód, unikanie wysiłku, wygoda, dążenie do przyjemności. Co ciekawe, człowiek jest gotowy mocno się napracować by zapewnić sobie możliwości łatwych osiągnięć. Technologia obrazu cyfrowego odpowiedziała na te potrzeby w wieloraki sposób. „Zdemokratyzowała” fotografię. Wyrównała szanse. Dziś każdy bez większego wysiłku może stać się fotografem. Jakość zdjęć zapewniają urządzenia. Wprawdzie urządzenie jest efektem wysiłku wielu twórczych umysłów, jednak użytkownik nie zaprząta sobie tym głowy. Powstają zdjęcia na masową skalę, jesteśmy nimi dosłownie zarzucani. W naszym świecie odbywa się nieustanna gra dążeń i interesów. Fotografie niosą przekazy w interesie danej grupy społecznej. Dodatkowo efekty specjalne umożliwiają kreację wyimaginowanych rzeczywistości, które również mogą być wymyślane w określonym celu. Obrazom towarzyszą przekazy słowne – powstaje przestrzeń komunikatów wizualnych.

Zdawałoby się że zbliżamy się do idealnej sytuacji równych szans w wolności wypowiedzi i pełnej władzy nad obrazem – sytuacji permanentnej komunikacji wizualnej.

Czy obecności w tej grze należy się nauczyć? Czy potrzebne są do tego jakieś specjalne umiejętności?

Nauka komunikacji

Zacznijmy od odpowiedzi na poziomie narzędzi. Posługiwanie się urządzeniami do rejestrowania obrazu, aplikacjami do ich zapisywania i przetwarzania wymaga pewnych umiejętności. Ich producenci pracują nieustannie nad uproszczeniem ich obsługi, wzbogaceniem o kolejne możliwości. W efekcie narzędzia współdziałają z intuicją przeciętnego użytkownika, zwalniają w pewnym zakresie z wysiłku nauki.

W wielu przypadkach autorka mogła stwierdzić że nauka posługiwania się aplikacjami graficznymi na podstawowym poziomie sprawnie przebiega w grupach o zróżnicowanym stopniu zainteresowania obrazem. Nawet osoby z założenia „nie zainteresowane” grafiką po dwóch, czterech godzinach nauki nabywają umiejętności kreacji obrazu, co daje im wyraźną satysfakcję. Jednak to pozytywne uczucie nie zawsze wzbudza chęć dalszej nauki. Aplikacja graficzna – złożone dzieło wyobraźni jej twórców nie zachęca ucznia do zgłębienia jej możliwości. W większości przypadków student zadawala się podstawowymi umiejętnościami, które chwilowo pobudzają jego zainteresowanie. Kontakt z narzędziem staje się powierzchowny, ulotny. Świadomość wkroczenia w nowy obszar kreacji jest na tyle słaba, że fotografia nie staje się elementem własnego języka przekazu.

W zakresie przetwarzania i przesyłania myśli w słowach – komplementarnego do obrazu elementu – sytuacja bywa podobna.

Te praktyczne doświadczenia nasuwają wnioski że sama obecność przystępnych technologii i obfitość obrazów nie pobudzają do komunikacji na głębszym poziomie.

Powszechnie przyjęta opinia o technologicznym przekształceniu świadomości współczesnego człowieka poprzez środki przekazu potwierdza obserwacje autorki.

Wystarczy zaobserwować pasażerów dowolnego środka komunikacji publicznej. Większość z nich zajęta jest swoimi smartfonami. Te małe urządzenia dostarczają nieustający strumień treści i obrazów, zaprzątają myśli i wyobraźnię. Zapewniają różnorodność informacji i rozpraszają sytuację niewłaściwie nazwaną nudą, kiedy fantazja bezczynnego człowieka mogłaby poszybować w nieznane rejony, a refleksja doprowadziła do sformułowania nieoczekiwanych myśli. Tego rodzaju doświadczenia są coraz rzadsze, szczególnie wśród osób wyrosłych w erze internetu. Młodzi ludzie pozornie nieustannie zajęci, efektywni w wykonywaniu jednocześnie wielu czynności, zapracowani, często są nieporadni w komunikacji.

Należy uznać że dostępność atrakcyjnych środków komunikacji nie wzbudza chęci ich użycia. Pomimo, że jak wcześniej wspomniano – człowiek chętnie sięga po łatwe rozwiązania.

Wspomnijmy o drugim – niemniej ważnym elemencie komunikatu wizualnego – myśli wyrażonej w słowie, czy elemencie obrazu. Nie może powstać bez wysiłku intelektualnego, koncentracji, stawiania pytań i szukania nań odpowiedzi. Myślenie jest aktem autonomicznym, niezależnym od wybranego środka wyrazu. Niezbędna jest też pewna wiedza, chociażby o tym jak zdobyć wiedzę do stworzenia komunikatu na dany temat. Nauczyciel jest konfrontowany z różnym poziomem wiedzy ogólnej nabytej w poprzednich etapach edukacji, spotyka się z sytuacjami kiedy np. przekazanie informacji o sobie samym, zdawałoby się zadanie dla każdego, nastręcza wiele trudności. Studenci mają świadomość że autoprezentacja powinna mieć atrakcyjną formę i treść, być konkurencyjna do tych obrazków jakie migają im na przesuwanym palcami ekranie, a więc powinna być wymyślona, wykreowana, zaskakująca. Automatycznie eliminują możliwość przekazania osobistych treści, przekazów z własnego życia, prostych wydarzeń wartych wspomnienia, w kontekście opowieści o sobie. Nie postrzegają tych informacji jako środka niepowtarzalnego, osobistego przekazu. Tak rozumiana unikalność przegrywa z banalnym ekshibicjonizmem przysłowiowych „fotek” z wakacji czy innych wydarzeń.

Powróćmy do pytania zadanego w tytule artykułu. Autorka skłania się do stwierdzenia że połową sukcesu w nauczaniu komunikacji wizualnej jest konfrontacja ze sztuką wizualną, grupą i dobrze zdefiniowanym zadaniem. Gdy temat zadania dotyczy bezpośrednio studenta – pojawia się możliwość zróżnicowanych treści i sposobów odpowiedzi na zadanie.

Na wydziale komunikacji w wyższej szkole artystycznej, Weißeinseekunsthochschule w Berlinie, gdzie autorka miała możliwość być obecna przy egzaminach semestralnych, studenci prezentowali odpowiedź na zadanie „Ojczyzna” (Heimat). W odpowiedzi na zadanie powstały prace w formie zestawu fotografii, filmu video, prezentacji interaktywnych w aplikacjach prototypowych i stron internetowych. Studenci prezentowali prace przez rzutnik, lub w formie wystawy wydruków. Poziom i złożoność prac zależała od umiejętności i biegłości w posługiwaniu się wybranym medium. Zauważalna była duża rozpiętość w doborze środków jak i złożoności prezentacji. Osoba bardziej biegła technicznie prezentowała ciekawszą pracę. To jakby oczywiste.

Ale na przekór temu stwierdzeniu warto opowiedzieć o studentce z Serbii która przyniosła zestaw zdjęć oprawionych w ramki. Przedstawiały osoby sfotografowane w statycznych pozach na tle wyłożonej kafelkami ściany w metrze berlińskim. Były to zwyczajne fotografie zwyczajnych ludzi. Z uwagą słuchałam uzasadnienia takiej formy odpowiedzi na zadanie „ojczyzna”. Studentka odbyła wiele podróży, studiowała w kilku miejscach. Berlin był dla niej kolejnym miejscem pobytu. Zauważyła, że często przebywała w stanie oczekiwania. Przyzwyczaiła się do tego i uznała że czekanie jest dla niej domem-ojczyzną. Aby go wyrazić, posłużyła się fotografiami ludzi czekających w metrze. Studentka zidentyfikowała się z ich oczekiwaniem. Aby sfotografować wybrane osoby musiała do nich podejść, wytłumaczyć powód swojej prośby, zatrzymać ich na chwilę. Każdej osobie wykonała 10 zdjęć, trwało to około 2 minut. Powstały upozowane zdjęcia, powiedzielibyśmy – nic szczególnego.

Autorka chce podkreślić działania związane z realizacją zadania: wyjście na ulicę, do metra, konfrontacji z przypadkowymi przechodniami, przełamywanie ich nieufności. Osiągnięciem było uzyskanie zgody na utrwalenie ich wizerunku, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę międzynarodowy charakter Berlina i ogólnie wysoki poziom wiedzy o działaniu mediów, co skutkuje najczęściej unikaniem osoby z aparatem fotograficznym.

Interesująca była dyskusja po prezentacji. Zauważono sztywność sylwetek i powtarzalność kompozycji zdjęć. Jednak większość wypowiedzi dotyczyła koncepcji całej pracy w kontekście poprzednich prac studentki. Aktywna praca na ulicy była w jej przypadku dużym skokiem w rozwoju artystycznym. Zostały zauważone działania nie związane bezpośrednio z kształtowaniem obrazu. Obraz powstał „przy okazji”. Na tym etapie ważniejsza była myśl i koncepcja działania, doceniono obszerną wypowiedź studentki, która w ciekawy sposób opowiedziała jak doszła do definicji ojczyzna-oczekiwanie.

Warto podkreślić unikalność prezentacji ze względu na osobistą formę przekazu. Tylko w tej formie można przekazać coś prawdziwego od siebie.

Ryc. 1 Wiessenseekunsthochschule, Berlin. Studenci oglądają prace koleżanki z Serbii podczas prezentacji prac semestralnych. Fot. Jolanta Johnsson

Ryc. 2 Zestaw fotografii wybranych wraz z komentarzem: „ CZYSTE LINIE, geometryczne, posprzątane i apersonalne, normalizacja schowana za kolorową fasadą“. Przykład komunikatu wizualnego łączącego obraz i tekst. Praca studenta eksponowana na korytarzu. Fot. Jolanta Johnsson

 W Weißeinseekunsthochschule w Berlinie autorka mogła obserwować grupę studentów pochodzących z różnych stron świata, zebranych w procesie ostrej selekcji. W rezultacie powstała grupa prezentująca różnorodne prace, będące z pewnością źródłem wzajemnej inspiracji. W tym momencie spełnia się sens bycia w grupie, oczywiście najlepiej grupie prowadzonej przez dobrego nauczyciela.

Nauka to proces bez końca. Prace semestralne, dyplomowe są pracami okresowymi. Na każdym z tych etapów prezentacji wizualnej towarzyszy słowo. Student powinien posiąść umiejętność objaśnienia swojego zamysłu, uzasadnienia wybranych środków i sposobu ich użycia w komunikacie. Gdy przekaz słowny jest rozwijany równie intensywnie jak przekaz wizualny, jest szansa na wykształcenie indywidualnego języka komunikacji wizualnej. Ta umiejętność ma ogromne znaczenie – pozwala dotrzeć do drugiego człowieka, daje szansę na spotkanie innego, przekazania mu ważnych treści. A więc czy komunikacja wizualna mogłaby przyczynić się do załagodzenia, a może nawet rozwiązania niektórych z problemów jakie nękają nasz świat?

Odpowiedź na to pytanie nie zmieści się w tym miejscu, podobnie jak pytanie zawarte w tytule artykułu.

dr Jolanta Johnsson

Bibliografia

Marcin Trybulec, Media i Poznanie, Kraków 2015

Madeleine Hjort, Znaczenie Sztuki (Konstens betydese), Sztokholm, 2017

Paul Klee, Szkicownik pedagogiczny (Pädagogisches Skizzenbuch), Berlin 1997

Anette Siemens (red.), Michał Grech (red.), Badanie i projektowanie komunikacji 4, Wrocław 2015

Netografia

http://www.kh-berlin.de/studium/fachgebiete/bama-visuelle-kommunikation/visuelle-kommunikation-projekte.html

http://www.actournai.be/atelier/publicite

There are no comments published yet.

Dodaj komentarz