Iwona Ostrowska – Ranne ptaki, Galeria Vistula

Trudno doszukać się w ptakach malowanych przez Iwonę Ostrowską szczególnych cech jakiegoś gatunku. Ptaki to zwierzęta licznie obecne w naszym codziennym krajobrazie. Prawie ich nie widzimy. Widok ptaka pospolitego gatunku, takiego jak np. wrona, gołąb czy wróbel w pejzażu miejskim, jest tak zwyczajny, że nie zwracamy na nie uwagi. Widzimy: dziób, skrzydła, ogon, pióra. Widzimy że lata – to po prostu ptak.

Można zaryzykować stwierdzenie, że większość z nas tak postrzega widziane na co dzień ptaki. Pomimo świadomości że jest wiele gatunków ptaków, nie zadajemy sobie trudu by nauczyć się je rozróżniać, by zapamiętać ich cechy szczególne. Na wiosnę, gdy ptaki są aktywne i odzywają się szczególnie intensywnie, słyszymy ich różnorakie piękne, dźwięczące głosy. Śpiew ptaków – a każdy gatunek śpiewa inaczej – to jeszcze jeden przejaw ich różnorodności. Nam, zwykłym ludziom chyba nie pomaga słuchanie odgłosów ptaków w ich odróżnianiu. Wielogłos ich śpiewu który słyszymy podczas wiosennego spaceru cieszy i napawa radością życia.

Czy Iwona Ostrowska rozróżnia ptaki? Myślę że nie zadawała sobie trudu poznawczego kiedy przystępowała do tworzenia cyklu prac prezentowanych na wystawie.

Na każdym z obrazów widnieje ptak. Cechy szczególne: dziób, skrzydła są wyraźnie zaznaczone – nie ma wątpliwości że o ptaka tu chodzi. Natomiast o gatunkach możemy zapomnieć. Te ptaki są gatunku autorskiego, stworzonego przez Iwonę.

Niezbyt piękny ten gatunek. Niedookreślony, brak cech szczególnych. Jednak istnieje – widać to na obrazach. Artystka nazwała swoje ptaki „rannymi”. Można to zrozumieć że są to ptaki „poranne”. Jak wiemy ptaki budzą się wraz ze świtem, latem bardzo wcześnie. Ale można też pomyśleć że Iwonie chodziło o ptaki „poranione”.

Skłoniłabym się do tego drugiego określenia. Malowane z gestu, surowymi kolorami – dalekie od feeri barw ptasich piór. Są ptakami pierwotnymi, które jakby nie zdążyły ubrać się w kolory, nie nabyły urody pięknych ptaków.

Myślę że ten ich stan zaciekawił artystkę na tyle, że nie miała ochoty ich ubarwiać. W każdym kolejnym płótnie zgłębia istotę swojego poranionego ptaka. Użyję liczby pojedynczej – jestem pewna że Iwona mówi o jednym ptaku. Stosuje zabieg znany już dzieciom z czytanych im baśni – czasami przez postać zwierzęcia można powiedzieć o wiele więcej o człowieku niż poprzez figurę ludzką.

Przypuszczam że artystka mówi o człowieku. Może o sobie? Nie powstanie autentyczne dzieło sztuki, jeżeli artysta nie odda mu czegoś z siebie.

Obrazy Iwony są malowane z dużą swobodą. Pozornie niedbale, pozornie prosto. Kompozycje się powtarzają. Widzimy ptaka – głównego bohatera obrazu – najczęściej w jakiś sposób wykadrowanego. Jakby mu było ciasno w prostokącie płótna. Niektóre obrazy to portrety. Dominuje jeden – czerwono-czarny – duża głowa z długim ostrym dziobem. Niektóre z tych ptaków są groźne. Jakby ich rany wzbudziły w nich gniew, krzyk, chęć odwetu. Inne ptaki są spokojne – prawie jak gołębie, gołąbki – kojarzone z łagodnością i dobrocią. Malowane w delikatnych szarościach wzbudzają sympatię. Jeżeli one też są poranione, to gdzieś głęboko to ukryły. Te obrazy są mniejsze w formacie, niektóre z nich bardzo małe. W każdym wnętrzu znalazłoby się dla nich miejsce.

Czyż taka pobieżna zaduma nad ptakami Iwony Ostrowskiej nie prowadzi do wniosku, że artystka mówi w swoim malarstwie o nas i do nas?

Cóż, artyści od zawsze zajmują się odwiecznym pytaniem o człowieka, o jego kondycję w świecie.

Iwona Ostrowska znalazła ciekawą formę wyrazu. Swoją, osobistą, i bardzo rozpoznawalną. Cieszmy się widokiem tych mocnych obrazów podczas trwania wystawy.

dr Jolanta Johnsson

There are no comments published yet.

Dodaj komentarz